czwartek, 16 maja 2013

GLOSSYBOX KWIECIEŃ



Dziś recenzja kwietniowego pudełeczka GLOSSYBOX, a w niej  miały zawód i spore zaskoczenie.

 Na początek produkt co do którego miałam spore oczekiwania i jego działania byłam najbardziej ciekawa, intensywne serum rewitalizujące BIOLIQ. Niestety, troszeczkę się zawiodłam. Owszem, dużym plusem jest to, że poprawia elastyczność i jędrność skóry i sprawia, że jest świeża i wypoczęta. Minus natomiast za brak nawilżenia, co w moim przypadku jest podstawą wszelkich kosmetyków do pielęgnacji twarzy. Przy jego zastosowaniu konieczne jest po prostu użycie innego produktu nawilżającego. Nieprzyjemne jest również to, że po nałożeniu serum, aż do jego wchłonięcia, na twarzy pozostaje wrażenie lepkości.
Cena: za 30ml - 28zł

 Organiczny krem do ciała Love Me Green. Jak na kosmetyk naturalny ma bardzo przyjemny zapach. Fajnie rozprowadza się na skórze, szybko się wchłania, nawilża i pozostawia uczucie gładkości. Minusem może być cena: za 200ml - 129zł


 Dezodorant nawilżający RSS Dermo Rassoul. Nie przepadam za dezodorantami w kulce, głownie dlatego, że po ich użyciu trzeba poczekać aż wyschnął. Ten dość długo się wchłania i przy stosowaniu spora jego ilość wylewa się z opakowania. Plus za to, że całkiem nieźle sprawdza się w ciepłe dni.
Cena: 15zł. 

 Peeling do ciała Yasumi. Ma piękny zapach, który długo się utrzymuje. Bardzo dobrze myje i oczyszcza skórę. Niestety zostawia mocno tłusty film na ciele, czego ja nie znoszę.
Cena: 220g - 45zł


 Na koniec zostawiłam kosmetyk, który najbardziej mnie zaskoczył, czyli emulsja do stóp Charmine Rose. Świetnie nawilża i regeneruje skórę stóp, przy czym jest bardzo wydajna, do nałożenia potrzeba niewielką ilość produktu. Jej zapach bardzo przypadł mi do gustu i nie przeszkadza mi nawet konsystencja, która jest rzadka i czasem sprawia kłopoty:). Poza tym emulsja szybko się wchłania, a po jej stosowaniu stópki są miłe w dotyku. 
Cena: za 100ml - 40zł.


A poniżej najnowsze, majowe pudełeczko.
 

czwartek, 9 maja 2013

BLUE CITY

 Mój ulubiony zestaw ostatnich tygodni, wygodny i uniwersalny. 
Marynarki kojarzyły mi się raczej z formalnym i eleganckim ubiorem, nie nadającym się do codziennych, luźnych stylizacji, bo czułam się w nich sztywno i nieswojo. Od jakiegoś czasu coraz częściej jednak zakładam je właśnie na co dzień i kto by pomyślał, ale stają się podstawą mojej garderoby. Sądzę, że do zmian przyczyniły się głównie materiały i kroje marynarek, bardziej przyjemne i wygodne w noszeniu.
A może to ja przechodzę ewolucję/rewolucję*?











jacket: Romwe | jeans: Stradivarius | t-shirt: second hand | sneakers: Converse | bracelets: Primark, claire's

wtorek, 23 kwietnia 2013

BLOGGERS MEETING V







 W ostatnią sobotę miałam przyjemność brać udział w kolejnym już spotkaniu podkarpackich blogerek. Bardzo się cieszę, że mogłam znów spotkać się z dziewczynami i poznać nowe, wspaniałe osoby. Jak zwykle nie mogło zabraknąć rozmów przy kawie i słodkich pysznościach, mnóstwa zdjęć i drobnych upominków, tym razem od Bandi i Miss
Z niecierpliwością czekam na kolejne spotkanie!

 W spotkaniu udział wzięły: 

















środa, 17 kwietnia 2013

UBIQUITOUS STRIPS

 W temacie pasów, pasków i paseczków chyba już wszystko zostało powiedziane. Myślałam, że ten trend nie zawojuje mojej szafy, ale second handy mi tego nie ułatwiają.





 blouse: second hand | skirt: vinted.pl | bag, boots: New Look

sobota, 13 kwietnia 2013

GLOSSYBOX MARZEC

 Dziś czas na recenzję kolejnego pudełeczka GLOSSYBOX, który przyznam szczerze był najlepszy jaki do tej pory miałam. Oby tak dalej GLOSSYBOX!

  Mój ulubieniec tego pudełka i chyba nie tylko mój. Błyszczyk w kredce JELLY PONG PONG. Jego formułę porównałabym bardziej do mocno nawilżającej pomadki niż do błyszczyku. Ma piękny kolor, który możemy stopniować na ustach i który długo się na nich utrzymuje. Do tego bardzo fajnie nawilża i jest niezwykle wygodny w użyciu.
Cena: 60zł.

  Kolejny bardzo dobry produkt to płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu LIERAC. Jest przeznaczony do każdego rodzaju cery. Bardzo dobrze radzi sobie ze zmywaniem makijażu nie podrażniając przy tym skóry i oczu. Jest bardzo wydajny, niewielka ilość wystarczy do całkowitego demakijażu.
Cena: 65zł za 200ml

 Żel pod prysznic PINK SUGAR. Bardzo przyjemny w użyciu, śliczny zapach i fajna konsystencja. Jego wadą jest cena, jak na żel pod prysznic nieco za wysoka. Moje zdanie jest takie, że wiele dobrych żeli pod prysznic możemy znaleźć w cenie do 10zł i nie różnią się one od tych kilka razy droższych, także po co przepłacać:) 
Cena: 55zł za 250ml

 Preparat odbudowujący Dream Repair z ARTEGO. Jeśli chodzi o odbudowę i regenerację włosów to trudno ocenić jego działanie po użyciu jednej ampułki. Mogę jednak stwierdzić, ze preparat pięknie wygładza i nadaje połysk, a włosy są bardzo miłe w dotyku. Na pewno skuszę się na pełną kurację.
Cena: 139.90 za 16x8ml

 Na temat dermonaprawczego kremu z witaminą U z CLARENY nie mogę nic napisać. Obecnie posiadam i używam kilka kremów i po prostu nie chciałam zaczynać kolejnego. Będzie czekał na swoją kolej.
Cena: 84zł za 50ml


 A to już kolejne, kwietniowe pudełeczko. Mam nadzieję, że produkty sprawdzą się równie dobrze jak ostatnie.


 Na koniec moja recenzja w wersji mówionej, jeśli ktoś chciałby posłuchać zapraszam i z góry przepraszam za wszystkie yyy..., próbuję się tego oduczyć:)